Strona główna | Technika37 metrów, 2800 roboczogodzin, 24 karaty

37 metrów, 2800 roboczogodzin, 24 karaty

Najcenniejszym zabytkiem wsi Centawa jest średniowieczny kościół pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, pochodzący z 1253 r, przebudowany w XV w. Świątynia ostatni remont przeszła w latach 70. XIX w. Wtedy renowacji poddano także dach, który pierwotnie pokryty był gontem. Na poważniejszy remont obiekt musiał czekać aż do roku 2011.

Wieża tuż przed zdjęciem rusztowań

Od tamtej pory leżące na kościele dachówki karpiówki były jedynie przekładane. Podobnie rzecz miała się z 37-metrową wieżą nad wejściem: nie dość, że nie przydawała zabytkowi uroku, to i jej stan techniczny przedstawiał wiele do życzenia. Korodująca blacha ocynkowana nie chroniły drewnianej konstrukcji przed wilgocią. Belki zbutwiały tak mocno, że podczas burz wieża wręcz chwiała się niebezpiecznie i groziła zawaleniem.

Ks. proboszcz Jan Czekański postanowił skończyć z takim stanem rzeczy. Rozpoczął starania o dotacje na remont zabytku, jednocześnie szukając wykonawcy robót dekarskich. Znalazł go niedaleko – w oddalonej o niespełna 20 km wsi Sucha. Był to mistrz dekarski Waldemar Klimek, który pracował tam na dachu miejscowego kościoła parafialnego (realizację przedstawiliśmy w DACHACH 4/2011). Waldemar Klimek pracuje przede wszystkim w Niemczech, gdzie prowadzi własny zakład dekarsko-blacharski. Remont dachu kościoła w Suchej miał dla niego duże znaczenie sentymentalne, ponieważ jest to jego rodzinna parafia. Niechętnie podjął rozmowę o nowym zadaniu. Na szczęście dla ks. Czekańskiego zgodził się jednak obejrzeć obiekt w Centawie. Na szczęście, bo mistrz docenił średniowieczną świątynię. Spodobała mu się tak bardzo, że postanowił przyjąć zlecenie – pod warunkiem, że użyte zostaną najlepsze materiały, czyli blacha miedzianałupek kamienny renomowanej firmy Rathscheck.


Z dołu i tak tego nikt nie dojrzy, ale jakość wykonawstwa jest bardzo wysoka


Niezwykle pracochłonna obróbka gzymsu

Tempo, tempo…
Starania o dotacje zakończyły się powodzeniem – aczkolwiek częściowym, ponieważ środki przyznano tylko na remont wieży. W dodatku prace musiały być przeprowadzone w rekordowym tempie: pieniądze przyznano w kwietniu 2011 r., a już w październiku 2011 r. wszystko musiało być zakończone. Było to fizycznie niewykonalne, tym bardziej, że dopiero po przyznaniu finansowania parafia mogła zlecić projekt remontu obiektu budowlanego, zacząć starania o wszelkie pozwolenia i załatwiać formalności. Udało się jednak przedłużyć termin do maja 2012 r.

Projekt restauracji musiał zatwierdzić konserwator zabytków. Plany sporządził sam wykonawca, szczegółowo rozrysowując wszystkie detale, dbając o zachowanie wszystkich przepisów, norm i wytycznych.


Jeszcze jeden przykład obróbki


Obrobienie okna zajmowało Waldemarowi Klimkowi do 16 roboczogodzin

Od ostatniego poważnego remontu wieża była naprawiana doraźnie, zabezpieczano ją różnymi rodzajami blachy: miedzianej, ocynkowanej, na bocznych elewacjach znalazły się też płyty eternitowe, obróbki były wykonane z ołowiu.

Sama wieża ma niejednolitą konstrukcję. Nad wejściem wznosi się czworoboczna część kamienna, na której stoi ok. 6-metrowej wysokości część ośmiokątna, oddzielona gzymsem od właściwego dachu. Prace dekarskie nie obejmowały kamiennej podstawy, lecz segmenty wyższe, z których każdy był przykryty innym materiałem.


Przepisowo wykonane krawędzie


Laik powie, że pracy nie było dużo, fachowiec doceni wysiłek

Znalezione w kuli
Najpierw trzeba było zdemontować krzyż i znajdującą się pod nim kulę. Ludzkie ręce nie dotykały ich przez 124 lata! W kuli niespodzianka – dokumenty, zdjęcia, nawet ówczesna gazeta. Wszystkie w stanie takim, jakby miały nie ponad 100 lat, ale zaledwie kilka miesięcy. Był to jednak dosłownie ostatni moment na ich uratowanie, ponieważ lut na obwodzie kuli był bardzo skorodowany.

Znalezisko przekazano do muzeum, gdzie je odrestaurowano. Oryginały powróciły na swoje pierwotne miejsce, do nowej kuli – dla przyszłych pokoleń – a kopie pozostały w muzeum. Razem z nimi schowano współczesne świadectwa, czyli także dzienniki, zdjęcia, banknoty i dokument z opisem remontu.


Haki, wentylacja…

15 t betonu
Jak to zwykle podczas prac remontowych bywa, okazało się, że zakres koniecznych prac jest większy od przewidywanego. Tu niezbędnego wzmocnienia czy wręcz wymiany wymagała drewniana konstrukcja wieży. Pokrycie z łupka jest o wiele cięższe niż blacha, ponadto na wieży miały się też znaleźć trzy dzwony. Betonowy wieniec pochłonął prawie 7 m3 betonu. Nie było mowy, żeby wszystko to utrzymało się na starych belkach. Mimo starań niewiele z oryginalnego drewna udało się zachować, tylko niektóre, mniej ważne elementy. Firma ciesielska Marka Pasonia musiała wymienić większość drewnianych części konstrukcyjnych.


Pozłacane inicjały wykonawcy

2800 roboczogodzin
Wreszcie można było przystąpić do właściwych prac dekarskich i blacharskich. Z planów wynikało, że połacie przewidziane do krycia łupkiem liczą ok. 200 m2. W rzeczywistości powierzchnia łupkowych płytek wynosi sporo więcej, bo 250 m2. Oktogonalna wieża ma osiem krawędzi, każdą z nich należy odpowiednio obrobić – kamienie dociąć, zachować wymagane zakłady. Na każdej z ośmiu płaszczyzn jest okrągłe okienko. A więc kolejne krawędzie do obrobienia…

Podobnie było z obróbkami metalowymi. Pochłonęły one prawie 200 m2 blachy miedzianej. Nie do końca widać to na zdjęciach, ale niemal każda z obróbek jest kilkakrotnie zaginana i falcowana. Przykładem niech będą listwy narożnikowe. Każdy metr bieżący długości pochłaniał 0,75 m2 blachy. Listew tych jest osiem, każda o długości 15 metrów. Podobnie było z gzymsami z kilkoma „schodkami”. Z kolei każde z ośmiu okienek na wieży otrzymało miedziane ościeżnice i żaluzje, co kosztowało 15–16 godzin pracy. Jak policzył Waldemar Klimek, w sumie prace na dachu trwały 2800 roboczogodzin, nie licząc przygotowań, ustawiania rusztowań itp. Niektóre za obróbek kilka razy jeździły z nim do jego warsztatu w Niemczech, ponieważ nie za każdym razem udało się trafić w wymiary.


Jeden z niewielu oryginalnych zachowanych drewnianych elementów konstrukcji

Jakkolwiek z ziemi nikt nie dopatrzy się dokładności wykonawcy, to osoby znające się na rzeczy z pewnością docenią staranność wykonania detali. Waldemar Klimek też jest tak pewny swojej pracy, że bez wahania mówi o 30 latach gwarancji na wykonawstwo.

Nowa kula na szczycie ma 55 cm średnicy. Jest pusta w środku (poza wspomnianymi wcześniej włożonymi tam dokumentami), wspiera się na drewnianym balu. Stojący na niej odnowiony krzyż został pokryty warstwą 24-karatowego złota.


Krzyż na szczycie jest pokryty warstwą 24-karatowego złota. Do kuli włożono dokumenty dla potomnych

Na samym końcu na wieży, tuż pod szczytem zamontowane zostały dwa halogeny, które malowniczo ją podświetlają.

Prace remontowe udało się zakończyć w terminie, teraz pora na dach nad główną nawą kościoła. Nowe pokrycie jest konieczne, chroni bowiem m.in. oryginalny średniowieczny zabytkowy sufit z polichromiami. Gdy również i ta część dachu zostanie odrestaurowana, ks. proboszcz Czekański jest pewny, że kościół w Centawie stanie się jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów na Opolszczyźnie.

Źródło: Dachy, nr 8 (152) 2012


CZYTAJ WIĘCEJ

Renowacja zabytkowego kościoła
Remont konstrukcji więźby dachowej kościoła św. Bartłomieja w Gliwicach
Dach gotyckiego kościoła
Remont dachu na kościele



DODAJ KOMENTARZ
Wymagane: Zaloguj się aby dodać komentarz > Zaloguj się
TEMAT MIESIĄCA
Pod własnym dachem

Kiedy dekarzem zostaje ktoś, kto od zawsze marzył o własnym domu, można się spodziewać, że gdy uda mu się zrealizować to marzenie, jego dach będzie dopieszczony w najdrobniejszych szczegółach. Jeśli dodatkowo człowiek ten jest pasjonatem swego fachu, jest prawie pewne, że będzie to dach niezwykły. Czytaj więcej