Strona główna | TechnikaZnaczenie dachu płaskiego, czyli zakupy bez kaloszy

Znaczenie dachu płaskiego, czyli zakupy bez kaloszy

Jesień i zima to pory roku, w których ludzie szczególnie chętnie odwiedzają centra handlowe. Na dworze szaro, szaruga, zimno – w centrum jest zawsze sucho, ciepło, jasno, można obejrzeć (i kupić) modne ubrania, wypić duże latte macchiato… Ale żeby wewnątrz było tak przytulnie i żeby klienci mogli godzinami spacerować po sklepach, potrzeba wiele skomplikowanych urządzeń technicznych.

Czysto, gładko, przyjemnie – oto wizerunek centrów handlowych

Klinci zwykle nie widzą niezbędnych instalacji, przewodów, rur, kanałów. Są one schowane za okładzinami, w podwieszanych sufitach, w pomieszczeniach technicznych czy na połaciach dachowych.

Ale czy rzeczywiście dach zawsze daje dobrą ochronę? Fachowcy czy po prostu osoby spostrzegawcze zauważą zacieki na stropie czy na ścianie, brakujące płyty w podwieszanym suficie itp. braki. Nie zobaczą za to ukrytych awaryjnych rynien czy pojemników na przeciekającą wodę. Niejeden zdziwiłby się też, gdyby zobaczył, co dzieje się na przykrywającym centrum płaskim dachu. Często nie da się na niego wejść bez kaloszy.


Dach płaski, parking, oświetlenie, rośliny. Wszystko to oddziaływuje na hydroizolację

Pełno tu koniecznych instalacji klimatyzacyjnych, wyrzutni i czerpni powietrza, wentylatorów, kominów ukrytych za ozdobną fasadą. Do regularnych gości tych okolic należą w naszych szerokościach geograficznych gołębie i gawrony, a także od czasu do czasu fachowcy od wymienionych urządzeń. Nie przeszkadzają im resztki materiałów po ostatnich naprawach, zatkane spusty dachowe czy kałuże wody stojące na dachu.


Pomieszczenie techniczne pod gołym niebem

Były sobie dachy
Hydroizolacja dachu, pierwotnie zaprojektowana jako nieużytkowa, od lat znajdowała się pod wodą, była pokryta zanieczyszczeniami i złogami, warstwami łat itp. Można było przewidzieć, że co najmniej część hydroizolacji przestanie funkcjonować z powodu niedostosowania do obciążeń (liczne połączenia i zakończenia, silne oddziaływania, procesy starzeniowe) i niskiej jakości wybranego materiału.


Odkrywka, stan zastany

Wytrzymałość hydroizolacji została poważnie skrócona wskutek wysokich obciążeń z uginającej się konstrukcji, lekkiego podłoża nośnego, wibracji powodowanych przez zamontowane urządzenia, spusty zlokalizowane w najwyższych punktach, błędów wykonawczych, niewystarczającego mocowania warstw, wreszcie z powodu mało wytrzymałego lepiszcza czy wody, jaka przedostała się przez nieszczelne zgrzewy.
Ale od każdej reguły sa wyjątki!


Połączenia, zakończenia, przebicia – wszystko tuż obok siebie

Dowodzi tego przykład firmy handlowej znanej chyba na całym świecie, działającej od 100 lat, która nie pozwala sobie narzucić warunków i zawsze buduje według własnych wytycznych, we własnym stylu i zachowaniem dużych rezerw bezpieczeństwa.

Oglądałem kilka dachów należących do tej firmy i sprawdzałem, dlaczego niektóre z nich musiały zostać poddane remontowi.

Ich podstawowe założenia konstrukcyjne, pochodzące sprzed 30–40 lat, były następujące:
  • podłoże nośne z betonu (lub blachy trapezowej nad pomieszczeniami technicznymi),
  • paroizolacja uszczelniająca (przeważnie na stropach betonowych),
  • ocieplenie ze styropianu gr. 80 mm i więcej, częściowo klejonego lub mocowanego mechanicznie (na blasze),
  • trzywarstwowa hydroizolacja bitumiczna (częściowo zalana gorącym lepikiem),
  • posypka żwirowa,
  • osłona powierzchniowa części, po których hydroizolację wyprowadzono na 20 cm do góry,
  • kilkuczęściowe wpusty z kołnierzami dociskowymi.
Połączone z odkrywkami badania wykazały tylko pojedyncze niewielkie przecieki. Wystająca ponad żwir hydroizolacja nie była zabezpieczona przed promieniowaniem UV i nosiła oznaki procesów starzeniowych, jak mikropęknięcia. Na połaciach pod żwirem, i to pomimo częściowego zawilgocenia i spontanicznego zarośnięcia roślinami/mchem brak było istotnych zmian. Za to w miejscach, gdzie posypki nie było, stała woda, można było też zauważyć procesy rozpuszczania się papy bitumicznej.


Pierwszy krok naprawy: pokrycie stalowych wsporników, udrożnienie odpływu, położenie pierwszej warstwy papy bitumicznej, zastosowanie kompatybilnych materiałów (EPDM, lepik, płynna folia)

Na temat odwodnienia, ocieplenia, zastosowanych pap da się jeszcze powiedzieć to, że ich jakość i ilość przekraczały ówczesne wymagania normatywne. Ale jednak i tutaj nie ustrzeżono się błędów i dobre jakościowo materiały nie zawsze zostały prawidłowo zastosowane.

Kałuże stojące na części połaci to efekt zbyt małego spadku, licznych dodatkowych komplikacji w postaci wbudowanych w dach elementów, fundamentów leżących na hydroizolacji, zaszlamienia posypki żwirowej i uwypuklone fugi płyt podłoża. W niektórych miejscach woda musiała pokonać maty ochronne, płyty betonowe służące za ścieżki serwisowe itp. przeszkody – dopiero wtedy mogła dostać się do odpływu. Zdarzało się więc, że zanim spłynęła, to zalała jedno czy drugie zakończenie i przedostała się pod hydroizolację. Gdy wreszcie dopłynęła do wpustów, częściowo zlokalizowanych w ścianach fasadowych lub innych pionowych, to jej spływ był utrudniony przez mech i zanieczyszczenia rur. A przecież od lat istnieje obowiązek czyszczenia dwa razy w roku urządzeń odwadniających.


Drugi krok: ułożenie wierzchniej warstwy hydroizolacji z EPDM. Membranę wyprowadzono po klinach z piankowego szkła na wsporniki, uszczelniono kanał spływowy

Od analizy…

Wspomniana wcześniej firma zleciła mi analizę istniejącego stanu, zaplanowanie i koordynację działań niezbędnych do naprawy pięciu płaskich połaci. Dachy wchodzą w skład centrum handlowego. Ciekawostką jest fakt, że ogromna część dachu/izolowanej powierzchni służy jako parking, rozciągający się także nad innymi częściami centrum.

Zakres mojego zlecenia ograniczał się do odkrytych (niezabezpieczonych przed wpływami aury) połaci leżących nad pomieszczeniami technicznymi, wejściem, szybem windy i rejonem dostaw.

Najmniejsza połać (daszek nad wejściem) liczyła ok. 12 m2, a największa ok. 250 m2.


Stara i nowa hydroizolacja, warstwa drenażowa, posypka żwirowa

Pięć dachów na różnych poziomach, mniej lub bardziej widocznych dla klientów centrum. 2 daszki nad wejściami i połać dobrze widoczna z parkingu. Jedna połać poprzebijana niezliczonymi króccami, wentylatorami uruchamianymi elektrycznie i mechanicznie, wyrzutniami powietrza, przejściami kablowymi, otworami wentylacyjnymi, wieloma wspornikami itp. Dosłownie jest to jeszcze jedno pomieszczenie techniczne (tyle, że bez ścian i dachu).


Na betonowym podłożu: papa bitumiczna i płynna folia

Bezpośrednio na hydroizolacji, bez jakiejkolwiek podkładki rozdzielającej, stały płaskie betonowe fundamenty pod ciężkie urządzenia klimatyzacyjne.

Przeprowadzona przeze mnie kontrola wykazała pojedyncze nieszczelności, m.in. w obrębie przejść kablowych, kilka otwartych zakładów papy i powazne odspojenia warstwy bitumu na pionowo wyprowadzonej hydroizolacji. Zjawisko to pojawiło się na połączeniach i zakończeniach na papie wierzchniego krycia, posiadającej wkładkę z taśmy aluminiowej. Zostało to spowodowane termicznymi zmianami długości wskutek braku zabezpieczenia papy przed wpływami pogodowymi.


Połać widoczna z poziomu parkingu. Wysokiej jakości papa bitumiczna i wywietrznik ze stali nierdzewnej

Żwirowa posypka była mocno omszała. Odwodnienie połaci ledwo funkcjonowało – zbyt mały spadek, liczne elementy przechodzące przez dach, szlam w żwirze.

Okładzina elewacyjna wystających ok. 2 m ponad izolowany poziom ścian była wykonana z trapezowych profili z tworzywa sztucznego. Można było już na niej zauważyć skruszenia i liczne uszkodzenia. A ponieważ poza okładziną znajdowała się wielowarstwowa ściana (na drewnianych słupach, z obustronnym poszyciem), istniało niebezpieczeństwo, że wskutek uszkodzeń woda przedostanie się za hydroizolację.


Dach po remoncie

Podobnie zagrożenie stwarzały też pojedyncze aluminiowe elementy obróbki poziome, ułożone bez izolacji. Podłożone łączniki z ryflowanego aluminium były jedynym zabezpieczeniem przed deszczem. Woda wpływała więc niemal bez przeszkód przez profile na fugach, tym bardziej, że na połaci nie było spadku.

…do wykonania
Na podstawie tej kontroli sporządziłem projekt remontu, opisałem zakres prac do wykonania i napisałem ofertę. Do wykonania było:
  • usunięcie żwiru wtopionego w gorący lepik, ewentualnie sfrezowanie powierzchni,
  • zdemontowanie i utylizacja istniejącej okładziny elewacyjnej,
  • usunięcie zakończeń i połączeń z elementami wbudowanymi i przebijającymi dach,
  • usunięcie niepotrzebnych elementów (m.in. stalowych wsporników, przepustów kablowych, pojedynczych wentylatorów),
  • ułożenie na istniejącej hydroizolację pierwszej warstwy hydroizolacyjnej/wyrównującej z wysokojakościowej polimeryzowanej papy termozgrzewalnej z pasami szybkozgrzewalnymi,
  • ułożenie drugiej warstwy hydroizolacyjnej z trwale elastycznej membrany EPDM i wyprowadzenie ją po pionowych ścianach do góry,
  • nałożenie w niektórych miejscach dodatkowej dwuskładnikowej hydroizolacji z płynnej folii,
  • ułożenie warstwy drenażowej i balastu żwirowego.
Na daszkach nad wejściami wymieniono jednoczęściowe aluminiowe profile krawędziowe na profile wieloczęściowe, także z aluminium. Zawężone kanały wentylacyjne z tworzywa sztucznego wymieniono na elementy ze stali nierdzewnej. Następnie pionowe ściany otrzymały okładzinę z powlekanych kolorowych blach trapezowych.


Obróbka attyki z tymczasowymo uszczelnionymi fugami

Warto wspomnieć jeszcze kilka detali, które zostały poprawione w stosunku do stanu pierwotnego. I tak np. postawione na betonowych fundamentach wsporniki w postaci podwójnych teowników zostały oczyszczone z rdzy, pomalowane środkiem antykorozyjnym i włączone w dach za pośrednictwem ułożonych podłużnie klinów ze szkła piankowego. Hydroizolację wyprowadzono aż na górną płaszczyznę teowników. W celu polepszenia odpływania wody, pomiędzy stalowymi wspornikami na fundamentach wykonano kanał odpływowy. Fugi na obróbce blacharskiej krawędzi zostały tymczasowo (remont elewacji został już zaplanowany) uszczelnione płynną folią.


Daszek nad wejściem z aluminiową obróbką blacharską

Podsumowanie
Na budowę centrów handlowych, ich utrzymanie, konserwację, naprawy, czyszczenie itd. co roku wydaje się miliony. Ich właściciele nie mogą sobie pozwolić na to, żeby coś nie działało czy żeby ich placówka odstraszała klientów wyglądem. Oczywiście kupujący nie musza (i wcale nie chcą) widzieć wszystkich niezbędnych do funkcjonowania centrum instalacji: rur, kabli, kanałów, wentylatorów itp. Wszystkie te urządzenia są umiejętnie ukryte.


Daszek na zapleczu, widac aluminiowy profil i rzygacze

Mniej skomplikowane – ale tylko niewiele mniej – są dachy takich centrów, chroniące wnętrza przed słońcem, wodą i wiatrem. Mnóstwo to wszelkiego rodzaju zakończeń, połączeń, przejść. Niestety remonty takich połaci – mówię to na podstawie własnych doświadczeń – wykonuje się bez przeprowadzania niedostatecznej analizy. W projektach kopiuje się przy tym niedociągnięcia będące przyczyną uszkodzeń. Efektem są wysokie koszty utylizacji i budowy, które próbuje się potem kompensować gorszymi jakościowo materiałami i niezliczonymi kompromisami przy wykańczaniu detali. Na początku i na końcu decyduje niestety cena.

Jak to stwierdziłem na wielu obiektach, remont dachu często oznacza po prostu ułożenie 5, 6 czy 7 warstwy papy na już istniejących. Wykonuje się to bez prawidłowego przygrzewania czy przyklejania nowej hydroizolacji do podłoża, bez zwracania uwagi na jego stan, bez odpowiedniego mocowania i oczywiście bez troszczenia się o to, że za rok czy dwa dach znowu będzie potrzebował naprawy. Wtedy położy się 8 i 9 warstwę…

Żwirowy balast, zabezpieczający pokrycie przed zmianą położenia, jest po prostu usuwany, bez zawracania sobie głowy jego zastąpieniem. Skutkiem są przemieszczenia się hydroizolacji i nieszczelności. A wówczas pod stropem ustawia się wiadra, wanny czy montuje systemy rynnowe…
Na koniec kilka porad.

Podczas remontu dachu płaskiego dobrze jest ustalić, które obecne na nim elementy są konieczne i na ile są one funkcjonalne. Czego nie można usunąć, należy tak ukształtować, żeby można to było prawidłowo i trwale uszczelnić.

Czekanie (aż na dole pojawi się przeciek) jest często droższe niż poprawna konserwacja. Ale działania konserwacyjne również trzeba zaplanować i sprawdzić, ponieważ według mnie wykonawca często nie rozumie ich istoty.

Naprawianie „z marszu”, bez uprzedniej analizy, wychodzi na dobre tylko wykonawcy, a pozbywanie się żwirowej posypki to przeważnie zły ruch.

Jürgen Lech
Certyfikowany rzeczoznawca
Essen/Idstein, Coswig
Niemcy
Zdjęcia: Jürgen Lech


Źródło: Dachy, nr 4 (160) 2013

CZYTAJ WIĘCEJ

Kominek wentylacyjny do dachów płaskich
System pokryć płaskiego dachu
Projektowanie i wykonanie dachu płaskiego. Wytyczne Stowarzyszenia DAFA
Kłopoty z dachami płaskimi, czyli jak nieprzewidziane i źle zwymiarowane obciążenia dachów stają się ciężarem dla inwestora i jak można ich uniknąć
Jaka jest i ile kosztuje wytrzymałość dachu płaskiego?
Relacje termiczne na dachu płaskim
Klasyczne błędy przy wykonywaniu dachów płaskich
Okna do dachu płaskiego
Błędy na dachach płaskich
Renowacja dachów płaskich płynnymi tworzywami sztucznymi



DODAJ KOMENTARZ
Wymagane: Zaloguj się aby dodać komentarz > Zaloguj się