Strona główna | BranżaSudeckie dachy

Sudeckie dachy

Ludzie dzielą się na tych, co lubią podróżować i na domatorów. Są jeszcze tacy, którzy jeżdżą w modne miejsca w celach prestiżowych, bo dobrze tam się pokazać i o tym potem opowiadać. Poza modnymi miejscowościami są na szczęście jeszcze inne, mniej znane, a nieraz o wiele ładniejsze i ciekawsze. Jak region Sudetów.


Fot. 1. Stara i nowa podhalańska zabudowa

W dni wolne Zakopane i Tatry przeżywają oblężenie, ponieważ są najbardziej popularnymi u nas górami. Dobrze też „pokazać się” w Bieszczadach, chętnie odwiedzane są też Pieniny i Beskidy – natomiast coraz mniej słychać o Sudetach. Na Sudetach i Dolnym Śląsku w ostatnich latach jakby zaciążyła jakaś klątwa, a jest to region wyjątkowo ciekawy, zwłaszcza dla tych, dla których oprócz gór ważna jest atrakcyjna architektura i zabudowa wsi, małych miasteczek i miejscowości uzdrowiskowych, których tu jest wyjątkowo dużo. Również dla tych, którzy interesują się dachami, znajdą tu wyjątkowo dużo ciekawych rozwiązań.

Podhale a Sudety
Należę do pokolenia, które pamięta jeszcze dawną drewnianą zabudowę naszych gór. Całe wsie na Podhalu, w Beskidach i Bieszczadach zabudowane były niskimi drewnianymi chałupami o dwuspadowych dachach, często z naczółkami, krytych gontami, rzadziej słomą. Chałupy te były tak osadzone w górskim krajobrazie, że z nim nie kolidowały, tworząc tzw. dziedzictwo kulturowe regionu. Wielu ma je jeszcze w pamięci, ponieważ specyficznie pachniały palonym chrustem, zapachem siana i krów w obejściu. W tej chwili po tej zabudowie pozostały najczęściej pojedyncze budynki, pozostawione jako regionalne muzea np. w Chochołowie (fot. 1), Koniakowie, Korbielowie itp. Miejsce dawnych parterowych chałup zajęły budynki (podobno) charakterystyczne dla górskiej architektury, cechujące się wysokimi, spadzistymi dachami. Zwykle mają one dwa piętra, z reguły do wynajęcia, zarabiające na dom i właścicieli. Praktycznie jest to współczesna zabudowa, z II połowy XX w., która rozrzucona jest po całych zboczach gór w sposób niezbyt uporządkowany.

Inna sytuacja jest w Sudetach, gdzie nadal zachowany jest zwarty układ zabudowań wsi i miasteczek, a większość istniejącej tam architektury jest zabytkowa i pochodzi z okresu XIX/XX w. Można tu spotkać jeszcze drewniane chałupy o dwuspadowych dachach, ale też przepiękne drewniane wille nawiązujące do stylu alpejskiego (fot. 2) oraz ogromne hotele – schroniska (fot. 3), jak np. w wyjątkowo atrakcyjnej górskiej miejscowości Międzygórze. W Międzygórzu istnieje jeszcze takie nagromadzenie dawnej drewnianej architektury w stylu alpejskim, że jej miłośnicy mogą się poczuć jak w austriackich czy szwajcarskich Alpach. Stoją tu również niezwykle piękne murowane wille z drewnianymi elementami i ozdobnymi detalami, zwłaszcza w górnej części, przechodzącej z reguły w urozmaicony kształt dachu (fot. 4). Wille te ostatnio remontowane zgodnie z wymogami wobec budowli zabytkowych, zachowały dawne detale i przeróżne m.in. kształty kominów (fot. 5). Ponieważ koszty remontów są ogromne, spotkać tu można, niestety, oryginalne zabudowania popadające w ruinę. Dawni architekci nawiązując do architektury górskiej szukali różnorodnych inspiracji związanych z drewnem, dlatego w różnych miejscowościach można spotkać zarówno domy wiejskie, jak i wille oraz kamienice miejskie (fot. 6) atrakcyjnie wykończone w górnej części drewnem. Efektownym przykładem jest willa w Lądku Zdroju wybudowana w 1936 r. (fot. 7), która w górnej części nawiązuje do szczytu dawnej drewnianej zabudowy alpejskich zagród jednobudynkowych, przy czym bardziej reprezentacyjnie prezentuje się od strony frontowej, natomiast znacznie skromniej od tylniej.



Fot. 2. Styl alpejski w Sudetach


Fot. 3. Schronisko w Międzygórzu



Fot. 4. Murowane wille w Międzygórzu


Fot. 5. Międzygórze – komin na jednym z domów



Fot. 6. Na tych domach drewno posłużyło architektom jako estetyczne wykończenie


Fot. 7. Willa w Lądku Zdroju

Moda na liczne w Sudetach miejscowości uzdrowiskowe i ich charakterystyczną zabudowę, chęć posiadania własnego domu czy letniskowej willi w górach spowodowała, że oprócz typowo chłopskiej, śląskiej zabudowy wsi, znajduje się tu także wiele domów o odmiennej, wyjątkowo ciekawej, jak na wiejskie warunki, architekturze (fot. 8). Na zdecydowanej większości zabudowań przeważają dachy dwuspadowe, rzadziej o stromych dachach, ale na wielu dużych willach i kamienicach spotkać można również dachy płaskie.


Fot. 8. Wieś Gorzanów, ale zabudowa raczej miejska

Kształty dachów są bardzo urozmaicone ze względu na wykorzystywanie poddaszy na potrzeby mieszkalne i użytkowe. Obfitują w liczne, zróżnicowane w kształtach lukarny, facjaty oraz wszelkiego rodzaju wieżyczki.

Jak oni to robili?
Innym zagadnieniem jest ich pokrycie. W ubiegłych wiekach pokrycie dachów związane było z miejscowymi, endemicznymi zasobami regionu, które w właściwy sposób wydobywali, obrabiali i wytwarzali miejscowi rzemieślnicy. W Sudetach dachy kryto słomą, drewnianym gontem, blachą, łupkiem, dachówką ceramiczną karpiówką, a od przełomu XIX/XX w. również ceramiczną zakładkową, w tym częściej zakładkową ciągnioną. Wraz ze zniszczeniami wojennymi, z polityczną wymianą ludności Sudetów po 1945 r. i nowymi, narzuconymi odgórnie normami budowlanymi, wiele z dotychczasowych wytwórni materiałów pokryciowych na tym terenie uległo zagładzie, likwidacji lub zmianie. Na przykład ze względu na wyjazd miejscowej ludności zajmującej się wydobyciem i obróbką łupka, zlikwidowane zostały kopalnie łupka itp. Ta sytuacja spowodowała, że ulegający degradacji na dachach łupek nie mógł być konserwowany ze względu na brak tej umiejętności u nowych właścicieli i mieszkańców oraz brak dostępnego materiału. Wobec czego zastępowano go powszechnie stosowanymi w II poł. XX w. materiałami pokryciowymi: eternitem, blachą ocynkowaną lub dachówką cementową. Sporadycznie można spotkać już łupek na pokryciu dachu, najczęściej w takiej postaci jak na fot. 9, ale są też zadziwiające obiekty, jak np. rozległy pałac w Brożkowie, do tej pory cały pokryty łupkiem w dwukolorowy wzór.


Fot. 9. Z tego łupkowego dachu nie da się już niestety nic zrobić – nadaje się tylko do wyrzucenia

Sporadycznie zachowały się dachy z wzorami, pokryte innymi materiałami. Najbardziej powszechnym pokryciem jest dachówka karpiówka, w tak typowym dla Śląska czerwonym kolorze, pochodzącym z dużych domieszek tlenku żelaza w miejscowych iłach. Z powodu nieunormowanej do końca sytuacji ludności napływowej, ciągłej nadziei mieszkańców Kresów na powrót, wiele dachów przez pół wieku remontowana była, a w zasadzie „łatana”, tylko częściowo, uzupełniając braki lub zniszczenia w wyniku jakichś kataklizmów. Dopiero w ostatnich latach, w XXI w., wielu właścicieli zaczęło zmieniać pokrycia dachowe na dostępne obecnie powszechnie dachówki ceramiczne i cementowe. I tu muszę pochwalić, że zdecydowana większość nowych pokryć nawiązuje do historycznego koloru czerwonego, w przeciwieństwie do Śląska Opolskiego, gdzie dotychczasowe pokrycia wiejskie w kolorze czerwonym zastępuje się dachówkami w kolorze czarnym czy grafitowym, powodując ich zszarzenie i utratę dawnego kolorytu dziedzictwa kulturowego wsi. Przynajmniej w Kotlinie Kłodzkiej na nowo wymienionych dachach dominują pokrycia w kolorze czerwonym, a ciekawym przykładem jest Bystrzyca Kłodzka (fot. 10), gdzie mimo ogólnego zaniedbania i upadku gospodarczego miasta sukcesywnie wymienia się dachy w tej samej kolorystyce.


Fot. 10. Czerwone dachy Bystrzycy Kłodzkiej

Innym zagadnieniem jest trwałość niektórych dachów i ich pokryć. Zastanawia fakt zachowania na wielu domach, willach, kamienicach pokryć z ubiegłych wieków w doskonałym stanie, gdzie mimo upływu ponad 100 lat dachówka wygląda prawie jak nowa. Jakie inne czynniki na to wpłynęły, że więźba jest trwała, nie wygięta i pożarta przez owady, a dachówka równa i szczelna? Czyżby zbiegły się tu umiejętności rzemieślnicze z odpowiednim czasem budowy i pokrywania dachu w odpowiedniej fazie księżyca znane i stosowane przez wtajemniczonego majstra? Na to nie odpowiem, ale tym, którzy interesują się dachami polecam Sudety, ponieważ ich wzrok będzie cały czas skierowany do góry – na piękne góry i dachy.


Elżbieta Wijas-Grocholska
Zdjęcia: Autorka


Źródło: Dachy, nr 8 (200) 2016
DODAJ KOMENTARZ
Wymagane: Zaloguj się aby dodać komentarz > Zaloguj się
TEMAT MIESIĄCA
Pod własnym dachem

Kiedy dekarzem zostaje ktoś, kto od zawsze marzył o własnym domu, można się spodziewać, że gdy uda mu się zrealizować to marzenie, jego dach będzie dopieszczony w najdrobniejszych szczegółach. Jeśli dodatkowo człowiek ten jest pasjonatem swego fachu, jest prawie pewne, że będzie to dach niezwykły. Czytaj więcej