Strona główna | BranżaJak to na Mistrzostwach było?

Jak to na Mistrzostwach było?

Mistrzostwa Świata Młodych Dekarzy odbywają się rokrocznie i organizowane są przez stowarzyszenia dekarzy zrzeszone w Międzynarodowej Federacji Dekarskiej. Biorą w nich udział młodzi wykonawcy do 26 roku życia, popierani przez dane narodowe stowarzyszenie.

Młodzi dekarze na mistrzostwach w Gembloux (Belgia) w 2004 r.

Pierwszy raz zawodnicy reprezentujący Polskie Stowarzyszenie Dekarzy zaprezentowali swoje umiejętności trzy lata temu w Belgii. Wtedy Polacy wystartowali w konkurencji dachy strome. Od roku następnego Polska była reprezentowana zarówno w kategorii dach skośny jak i dach płaski. Największym sukcesem Polaków był podwójny tytuł Mistrza Świata Młodych Dekarzy, zdobyty w 2006 roku przez drużyny pod opieką Henryka Trojanka i Herberta Wernera.

Miałam przyjemność spotkać się z naszymi zawodnikami: Maciejem Roszmanem (reprezentant Polski w kategorii Dach Stromy w 2004 r.), Łukaszem Staniszewskim (Mistrz Świata Młodych Dekarzy 2006 w kategorii Dach Stromy) oraz Damianem Klawikowskim (reprezentant Polski w kategorii Dach Płaski w 2007 r.) i porozmawiać o tym, jak to na Mistrzostwach było.

Monika Tomaszewska: Na wstępie przyjmijcie Panowie moje gratulacje. Braliście udział w?najważniejszym wydarzeniu dla branży dekarskiej. Czy trudno było sprostać zadaniom, jakie na Was czekały?

Maciej Roszman: To są Mistrzostwa Świata, łatwo więc być nie może. Mnie problem sprawiła połać, którą należało wykonać w łupku naturalnym. Zadanie to wymagało dużo precyzji i ogromu wiedzy praktycznej, a z racji młodego wieku mieliśmy z Markiem Ładziakiem małe doświadczenie w pracy z tym materiałem.

Łukasz Staniszewski: Same zadania nie były dla mnie trudnością. Problemem był ograniczony czas, a także wewnętrzna presja, że wszystkie zadania powinny być wykonane perfekcyjnie. Tu nie ma miejsca na żadne niedoróbki, niedokładnie dogiętą blachę czy obtłuczoną dachówkę.

Damian Klawikowski: Jest dokładnie tak, jak mówi Łukasz. Na wykonanie zadań jest mało czasu i to jest największa przeszkoda w wykonaniu zadania.

MT: Obok Was, w?trakcie wykonywania zadań, zawsze jest mentor. Podejrzewam, że dla osoby pełniącej tę funkcję nie jest to łatwe zadanie. Zapewne chciałby podejść poprawić jakiś element, ale niestety musi się ograniczyć tylko do słownych wskazówek. Co Wam, prócz wsparcia merytorycznego, dawała obecność mentora?

MR: Musisz nam uwierzyć na słowo, że głównym towarzyszem, tam na hali, jest olbrzymi stres. Wtedy bardzo łatwo zawodnikowi może coś umknąć, a mentor jest osobą stojącą z boku, która widzi wszystkie braki i niedociągnięcia. Poza tym mentor jest ostoją, podporą psychiczną.


Polacy w Krakowie w 2006 r.

MT: Łukasz miał to szczęście, że w?roku ubiegłym Mistrzostwa rozgrywały się w?Polsce, ale pozostali musieli zmierzyć się z?uczestnikami MŚMD za granicą. W?piłce nożnej mówi się, że kibice to 12 zawodnik. Czy w?zawodach dekarskich obecność kibiców, szczególnie na obczyźnie, jest ważna?

DK: Oczywiście. To było niesamowite, kiedy na halę weszła trzydziestka dekarzy z flagami Polski i Łukasz ze sztandarem na czele. Wszyscy zaprzestali swojej pracy i patrzyli… Chyba zazdrościli. Nawet Węgrzy, będący przecież gospodarzami, nie mieli takiego wsparcia w swoich kibicach.

MR: Powiem szczerze, że ja nawet nie zauważałem otoczenia, ale pewnie, że fajnie jest czuć wsparcie ze strony kibiców.

ŁS: Nie zapominajmy, że równie pomocna, co wsparcie kibiców, jest opieka organizatorów.

DK: Łukasz, Ty byłeś w uprzywilejowanej sytuacji, byłeś u siebie. Nie wiem jak było u Maćka, ale my wyraźnie zauważyliśmy, że organizatorzy swoją drużynę otaczali „specjalną troską”.

MR: Belgowie jednakowo traktowali wszystkich, z szacunkiem, absolutnie nie czuliśmy się pomijani czy też dyskryminowani.


Polska ekipa na dachach płaskich podczas Mistrzostw Świata Młodych Dekarzy w Veszprem na Wegrzech

MT: Mistrzostwa się już skończyły. A?gdyby tak dano Wam jeszcze jedną szansę na udział w?Mistrzostwach, chcielibyście jeszcze raz to przeżyć?

ŁS: Pewnie. Przeżyć i… wygrać. Zawsze można mieć dwa złote medale.

DK: Oczywiście, bez wahania bym się zgodził. Uważam, że gdybyśmy mieli więcej czasu na treningi, to powtórzylibyśmy sukces chłopaków z ubiegłego roku.

MR: Bez zastanowienia bym pojechał, ponieważ udział w MŚMD daje masę nowych doświadczeń, znajomości i możliwość obejrzenia kawałka świata.

MT: Powiedziałeś Maciek, że dzięki uczestnictwu w? Mistrzostwach zdobyłeś nowe doświadczenia i?znajomości. A?Wam Panowie, co one przyniosły?

ŁS: Zwycięstwo dało mi pewność siebie i jeszcze większą satysfakcję z wykonywanego zawodu.

DK: U mnie zaś najbardziej zyskała pewność siebie.

MR: Powiem Ci, że nie tylko to co wymieniłem wcześniej. Przede wszystkim przyniosły mi obraz tego, czego jeszcze muszę się nauczyć.

MT: Czy jest coś jeszcze co chcielibyście powiedzieć?

MR: Mistrzostwa w Belgii kojarzą mi się przede wszystkim z osobą Stefana Wilusia – mojego mentora – człowieka, którego szanuję za to, co robi dla naszej branży i który jest dla mnie wielkim autorytetem.

DK i ŁS: Chcielibyśmy podziękować naszym mentorom, a także wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki.

MT: Dziękuję za rozmowę i?jeszcze raz gratuluję osiągnięć.


Rozmawiała:
Monika A. Tomaszewska


Źródło: Dachy, nr 1 (97) 2008

CZYTAJ WIĘCEJ

Mistrzostwa Świata Młodych Dekarzy 2008



DODAJ KOMENTARZ
Wymagane: Zaloguj się aby dodać komentarz > Zaloguj się
TEMAT MIESIĄCA
Pod własnym dachem

Kiedy dekarzem zostaje ktoś, kto od zawsze marzył o własnym domu, można się spodziewać, że gdy uda mu się zrealizować to marzenie, jego dach będzie dopieszczony w najdrobniejszych szczegółach. Jeśli dodatkowo człowiek ten jest pasjonatem swego fachu, jest prawie pewne, że będzie to dach niezwykły. Czytaj więcej