Strona główna | BranżaDachy i ekologia, energia, ekonomia

Dachy i ekologia, energia, ekonomia

Kopalne źródła energii nie są nieskończone. Już dzisiaj zaczynamy się o tym przekonywać, mimo że wystarczy ich jeszcze na dobrych kilkadziesiąt lat. Co będzie jednak potem? Skąd ludzie będą pozyskiwać energię, bez której nie da się żyć? Jesteśmy wręcz skazani na oszczędzanie i odnawialne źródła energii.
Jednym z moich ulubionych autorów książek jest Ryszard Kapuściński. Uważam, że lekturą obowiązkową w liceum powinien być wywiad z nim przeprowadzony przez panów Beresia i Brunetko, zamieszczony w książce „Kapuściński – nie ogarniam świata”. Oczywiście nie ma tam nic o dachach, nie mówiąc już o dachówkach. Jest za to w tej książce poruszanych wiele interesujących tematów, które jednak pośrednio łączą się z naszą branżą.

Jakie to tematy? Ogólnie rzecz ujmując, wśród wielu niezmiernie interesujących wątków pojawia się kilka wypowiedzi o stanie środowiska naturalnego. Na pytanie, czy stan środowiska naturalnego (a w zasadzie jego pogorszenie się) jest formą globalnego zagrożenia (masowe migracje, konflikty, różnego rodzaju zarzewia), odpowiada w sposób następujący: Dla całego świata nie. Jest problemem, i to nader poważnym w poszczególnych regionach. R. Kapuściński jako humanista o ogromnej i szerokiej wiedzy i człowiek, który wierzy w „człowieka”, dostrzega zagrożenia, ale uważa, że w przyszłości jako ludzie, jako cywilizacja ze wszystkim damy sobie radę, rozwiążemy problemy. No i moja skromna osoba w tym miejscu nie do końca się z Kapuścińskim zgadza. Nie do końca wierzę, że – jakby to ująć – zdążymy. Nie ma we mnie aż takiej wiary w człowieka. Natomiast uważam, że możemy coś w tej kwestii zrobić. Ty, czytelniku i ja. Spróbuję omówić tu kilka zagadnień dotyczących środowiska naturalnego z technicznego punktu widzenia i wplotę w to naturalnie nasze dachy.

Ekologia
Zacznijmy od dachów. Co jest ekologiczne i w jak najmniejszy sposób wpływające na stan środowiska naturalnego? Zależy to od tego, jak na temat spojrzymy, jakie przyjmiemy kryteria. Przyjmijmy kryterium naturalności i odnawialności zasobów. Jedyne pokrycia, które spełniają takie kryterium, to pokrycia strzechą i gontem, a uogólniam tu nieco, bo wrzucam do tego wora także na przykład wióry osikowe. Może powinienem nawet powiedzieć, że słoma, trzcina i drewno. Po pierwsze, takie pokrycie jest najnaturalniejsze tak bardzo, jak tylko sobie można to wyobrazić (z zastrzeżeniem zastosowania pewnej ilości chemii do jego impregnacji). Po drugie, w momencie ścięcia drzewa na pokrycie można posadzić nowe, czyli „ile wzięliśmy, tyle oddaliśmy”, a możemy nawet oddać więcej. Zdąży urosnąć, gdy będziemy potrzebować wymienić pokrycie. Odnawialność trzciny (słomy) jest z kolei błyskawiczna.

Przyjmijmy teraz kryterium recyklingu. Takie kryterium spełnia blacha i to w zasadzie w każdej postaci. Z blachy miedzianej zdjętej z dachu można zrobić jeszcze raz blachę miedzianą na dach, przewody elektryczne lub fragmenty komputerów. Z zardzewiałej blachy stalowej zdjętej z dachu i oddanej na złom można zrobić z kolei na przykład konewkę, fragment statku lub czołgu. To samo rozumowanie możemy przeprowadzić dla aluminium i dla cynku. Jest recycling? Jest. I żadne inne pokrycie nie spełnia tego warunku, a przynajmniej nie tak dobrze.

No to teraz przyjmijmy kryterium trwałości. Im trwalsze pokrycie, tym w skali jego żywotności mniejsze jest „obciążenie” środowiska naturalnego, np. energią zużytą do wyprodukowania tego pokrycia czy wykorzystania zasobów naturalnych. To kryterium spełniają pokrycia długowieczne, jak łupek, dachówki i blacha miedziana raz jeszcze.

Jak widać, wszystko zależy od przyjętych założeń, od kryteriów, od argumentacji. Nie ma niestety pokrycia, które spełniłoby wszystkie powyższe kryteria. Zawsze naszej planecie coś zabieramy. Bezpowrotnie.

Energia
Do wyprodukowania nowoczesnego pokrycia dachowego potrzebna jest energia. Do wyprodukowania każdego elementu domu potrzebna jest energia. Do wybudowania i wykończenia domu z tych elementów też potrzebna jest energia. Światło, telewizor, radio, komputer, ogrzewanie, klimatyzacja, elektryczne żaluzje w oknach dachowych, elektrycznie otwierana brama, mikser kuchenny, lodówka, zmywarka – energia jest nam potrzebna do wszystkiego. Do poruszania się samochodem i do wyprodukowania zwykłego guzika w koszuli.

Skąd się bierze energia? Po prostu z gniazdka elektrycznego – tak sobie to przecież wyobrażamy. Wciskasz wtyczkę i nowy telewizor gra. Mówiąc poważnie, człowiek wytwarza energię przede wszystkim ze spalania drewna, węgla, gazu i pochodnych ropy naftowej. Te tak zwane kopaliny (z wyjątkiem wymienionego drewna, które kopaliną nie jest) mają pewną niezwykle zaskakującą cechę. Cechę, którą jako ludzie absolutnie bagatelizujemy, ignorujemy, wręcz wypieramy ze świadomości. Jest to cecha, z którą niestety nic nie da się zrobić. Otóż na świecie są skończone i ograniczone ilości węgla, ropy, gazu. Zresztą skoro jesteśmy przy tym temacie to zauważyć należy, że w zasadzie wszystko jest na świecie w ograniczonej ilości.

Kto korzysta z tych wszystkich ograniczonych dóbr? My – ludzie. A ile nas jest? Jest nas bardzo dużo. W połowie XIX wieku był nas miliard, a dziś, raptem jakieś 150 lat później, ok. siedmiu miliardów. I będzie coraz więcej. Przyrost ludności na świecie od czasów rewolucji przemysłowej jest wręcz lawinowy. Według szacunków w roku 2050 Ziemia będzie liczyć dziewięć, może nawet dziesięć miliardów mieszkańców – i to oczywiście nie koniec. Zatem pamiętajmy, że dóbr naturalnych nie jest za dużo i wyczerpują się one szybko, a ludzi przybywa błyskawicznie.

Teraz dygresja. Ksiądz prof. Józef Tischner użył w jednej ze swoich książek następującego porównania: „Flaszka na dwóch, takie nic po prostu”. My jesteśmy jednak w uprzywilejowanej sytuacji. Istotny w tym wszystkim jest fakt, że jakieś dziewięćdziesiąt pięć procent przyrostu ludności dotyczy tak zwanych krajów biednych. Można by nawet powiedzieć, że mamy dużo szczęścia, i to nie jest sarkazm. Jesteśmy krajem uprzemysłowionym, w miarę zamożnym, którego gospodarka jako tako działa. Stać nas na kupowanie ropy i gazu i ich przetwarzanie. Polska znajduje się wśród dwudziestu procent społeczeństw bogatych, które zużywają osiemdziesiąt procent zasobów naturalnych ziemi. Co wspólnego ma jednak ropa z dachem? Wiele, chociażby to, że z pochodnych ropy naftowej wytwarza się masy bitumiczne. Ja jednak myślę o ropie raczej jako o źródle energii, którą trzeba oszczędzać. Pójdźmy dalej tym tokiem rozumowania. Do sprawy dachów oczywiście nawiążę, wyjaśnię jak to wszystko się łączy.

Zatem wraz ze wzrostem ludności i uprzemysławiania związane jest wzmożone korzystanie z dóbr naturalnych. Pociąga to za sobą dewastację środowiska naturalnego i stopniowe wyczerpywanie się złóż surowców naturalnych. Mówi się o globalizacji, o drapieżnych korporacjach pędzących za zyskiem i pozostawiających za sobą spaloną ziemię. Tymczasem takie przypisywanie całej winy korporacjom niejako zdejmuje z nas, zwykłych ludzi poczucie winy za dewastację środowiska i odpowiedzialności za ochronę dóbr naturalnych. Ile ja tego środowiska „niszczę”, ile ja tych zasobów zużywam? Prawie nic, mój udział się nie liczy. Tyle, że tych drobnych udziałów jest cała masa. Zacytuję tu profesor Wosińską, autorkę książki „Oblicza globalizacji”. Otóż pani profesor napisała tak: Człowiek często ma dobre chęci i stara się dbać o środowisko naturalne, lecz gdy wymaga to od niego rezygnacji z przyzwyczajenia do wygody i luksusu, zapomina o ratowaniu życia matce naturze. Czy da się zatem oszczędzać energię, a w zasadzie zasoby naturalne i środowisko nie rezygnując z wygód?

Gdzie w tym wszystkim dach?
Już powoli przechodzę do tematu dachów. Otóż punktem wspólnym jest właśnie energia. Jej oszczędzanie i pozyskiwanie. Podstawowe źródła energii, czyli ropa i węgiel w potężny sposób obciążają środowisko naturalne. Siłą rzeczy kontrowersyjna energia nuklearna za jakiś czas przestanie być tak zwaną „energią alternatywną”, a stanie się po prostu koniecznością (choć zaczyna się mówić, że złoża uranu też zaczynają się wyczerpywać). Stopniowo coraz większe znaczenie obok oszczędzania, będzie miało pozyskiwanie energii z sił natury. Energia ze źródeł naturalnych ma jeszcze niewielki udział w rynku, ale statystyki wskazują na duże wzrosty w zużyciu i wytwarzaniu energii wiatrowej i słonecznej. Także architektura powoli ewoluuje w stronę budynków energooszczędnych w szerokim rozumieniu tego słowa. No i właśnie tu jest nasz spójnik. Funkcja dachu również ewoluuje w stronę większych oszczędności energii i jej pozyskiwania. Przy pomocy jakich zabiegów lub jakich rozwiązań to się odbywa?

Jak dach oszczędza energię?
Np. dokładniej izolując wnętrze, unikając mostków termicznych, które w przegrodzie dachowej stanowią niemały problem. Na dach przypada ok. 30% ogólnych strat ciepła, jest więc o co walczyć. Zauważyć trzeba, że także ściany zgodnie z tendencją oszczędzania energii stawia się z tak zwanych „ciepłych” elementów konstrukcyjnych, a w przydomowych kotłowniach stosuje się coraz bardziej nowoczesne i wydajne kotły dokładnie w tym samym celu. Wszędzie szuka się oszczędności finansowych, czyli żeby mniej wydawać „na grzanie”, czyli … trafiamy w sedno tematu.

Na czym konkretnie polegają nowoczesne metody oszczędzania energii w przypadku dachu? Otóż na specjalnym rodzaju izolacji nakrokwiowych. Współczesne, nakrokwiowe systemy płyt izolacyjnych, dedykowane dla dachów skośnych, których filozofia oparta jest na eliminacji mostków termicznych, prostocie i szybkości montażu, może być alternatywą dla tradycyjnych materiałów izolacyjnych albo ich uzupełnieniem. Te nowoczesne materiały izolacyjne stosowane nakrokwiowo w kapitalny sposób poprawiają parametry przegrody dachowej, likwidując mostki termiczne. Umożliwiają one docieplanie dachów z jednej strony bez konieczności ingerencji w konstrukcję, w podwyższanie przekrojów krokwi, a z drugiej bez zabierania przestrzeni mieszkalnej i obniżania sufitów, choć można je stosować także od wewnątrz. Docieplenie istniejącego dachu nakrokwiowo to oczywiście poważny remont, ale do dość sprawnego przeprowadzenia. Ocieplenia nakrokwiowe dają jeszcze jedną interesującą możliwość. Zastępując ocieplenie miedzykrokwiowe ociepleniem nakrokwiowym umożliwiamy ciekawą aranżację architektoniczną przez wyeksponowanie wewnątrz budynku krokwi.

A jakie są parametry materiałów ociepleń nakrokwiowych? Współczynnik ? (przewodzenie ciepła) ociepleń nakrokwiowych wykonanych z poliuretanu wynosi 0,024, gdy tymczasem materiały tradycyjne osiągają poziom 0,035–0,040. Oznacza to, że przy zastosowaniu nakrokwiowych płyt izolacyjnych z poliuretanu o grubości 120 mm uzyskamy ten sam efekt (współczynnik przenikania ciepła U = 0,19) co przy użyciu tradycyjnej wełny mineralnej o grubości mniej więcej 200 mm. Pamiętajmy, że każda złotówka zaoszczędzona na ogrzewaniu to „czysty zysk” – osobisty, ale też globalny. Czy warto? Pytanie wydaje się retoryczne, jeśli sobie uświadomimy, że za życia dzieci urodzonych po roku 2000 z pewnością skończy się ropa.

Pozyskiwanie energii z dachów
Pozyskiwanie energii z dachów nie polega na stawianiu na dachu małych wiatraczków. Również nie na stawianiu na dachu małych reaktorków jądrowych. Dach jest natomiast doskonałym miejscem na zamontowanie instalacji solarnej. Istota pozyskiwania energii cieplnej ze słońca polega na równoległym podłączeniu do zasobnika ciepłej wody tradycyjnej instalacji grzewczej i instalacji pozyskującej ciepło z promieni słonecznych. Zasobnik ma zatem dwie wężownice, jedną oddającą ciepło pozyskane w piecu co i drugą oddającą ciepło pozyskane w kolektorach słonecznych.

W naszej strefie geograficznej są zwolennicy i przeciwnicy takiego rozwiązania. Jedni mówią, że się opłaca, drudzy, że nie. Jedni mówią, że dni słonecznych jest dość, a inni, że za mało. Spór trwa. To trochę tak, jak z kupowaniem samochodu z silnikiem wysokoprężnym. Auta z dieslem są droższe niż z benzyną i wylicza się, że mimo tańszego paliwa i niższego spalania warto kupować auto z dieslem, jeśli rocznie przejeżdża się co najmniej czterdzieści tysięcy kilometrów.

Ale jest jeszcze czynnik psychologiczny: w diesla warto zainwestować chociażby po to, żeby mieć komfort tańszych tankowań i tanich wyjazdów na wakacje. Teraz analogia do solarów na dachu.

Czy ogólny bilans instalacji solarnej wyjdzie na plus, czy na minus, trudno określić w naszej strefie klimatycznej choć raczej sie to opłaca. Jeśli ktoś oczekuje jedynie szybkiego zwrotu z inwestycji, to pewnie się na nią nie zdecyduje. Wydaje się jednak, że jeśli nawet zdarzy się sezon z „kiepskim słońcem”, to warto chyba wydać trochę mniej na grzanie wody. A niebagatelny jest tu fakt, ze przy okazji zużywamy mniej węgla, gazu czy oleju opałowego, czyli jednak przyczyniamy się do spowolnienia ogromnego tempa zużywania zasobów naturalnych naszej wspólnej planety.

Oszczędzanie wody pitnej a dachy
O ile docieplanie dachów i instalacja kolektorów słonecznych oznaczają wydatki, to inwestycje w pozyskiwanie wody deszczowej są w zasadzie do wykonania wręcz bezkosztowo i we własnym zakresie. Na dobrą sprawę wodę deszczową z dachu wystarczy skierować nie do gruntu czy do odwodnień burzowych, lecz do jakiegoś zbiornika lub beczek traktowanych jak zasobniki przelewowe. Tym sposobem osiągamy oszczędność finansową i dbałość o środowisko za jednym zamachem. Z jednej strony mamy za darmo wodę do podlewania ogrodu i mycia auta, a z drugiej nie zużywamy do tych celów wody pitnej. Systemy rynnowe ze specjalnie skonstruowanymi klapami do pozyskiwania wody deszczowej to przecież nie nowość. Wystarczy chcieć.

Na koniec
Czy warto w ogóle o takich inwestycjach myśleć, nie mówiąc już o ich przeprowadzeniu? Czy nas na to stać? Czy musimy oszczędzać? Czy korzystamy z tych wszystkich dóbr naturalnych równo, sprawiedliwie? I będąc w tym miejscu szczerym i brutalnym, powiem więcej: na szczęście nie. Mamy to wielkie szczęście, o czym już wspomniałem że należymy do – a zabrzmi to może dziwnie – tej zdecydowanie bogatszej mniejszości świata. Istnieje też u nas sprzyjający klimat i tendencja do wdrażania rozwiązań, o których tu pisałem. Stopniowo pojawia się coraz więcej inwestorów zdecydowanych na zakup technologii związanych z wymiernymi oszczędnościami.

Mgr inż. Przemysław Spych
Doradca techniczny
Braas i RuppCeramika


Źródło: Dachy, nr 7 (139) 2011

CZYTAJ WIĘCEJ

Energetyczne i ekonomiczne efekty wznoszenia budynków energooszczędnych
Energooszczędność w pakiecie. Kołnierz z dodatkową termoizolacją
Jakość, innowacyjność, ekologia - Gamrat SA
Taśmy samoprzylepne. Rozwiązanie dla energooszczędnych budynków
Podsumowanie cyklu Akademia Dachy i Fasady - myślimy ekologicznie
Montaż okna dachowego. Superenergooszczędne okno FTT Thermo Fakro
Nowa linia okien superenergooszczędnych. Okna Insygno
Okno dachowe FTT U8 Thermo. Energooszczędność w pakiecie
Energooszczędność i bezpieczeństwo. Membrany paroprzepuszczalne i paroizolacyjne



DODAJ KOMENTARZ
Wymagane: Zaloguj się aby dodać komentarz > Zaloguj się
TEMAT MIESIĄCA
Termoizolacja nakrokwiowa. Ciepło, lekko, sucho

Nadzwyczaj korzystną konsekwencją zastosowania systemu nakrokwiowego jest w praktyce istotne ograniczenie, a często wręcz wykluczenie mostków termicznych w dachu, miejsc niebezpiecznych dla jego konstrukcji i bardzo niekorzystnych dla ogólnego energetycznego bilansu budynku. Czytaj więcej